Jesień to najlepszy czas, by odkryć Bieszczady – jedno z najdzikszych i najmniej zaludnionych pasm górskich w Polsce. Tutaj przestrzeń, cisza i natura spotykają się w swojej najczystszej formie. Bez tłumów, bez miejskiego zgiełku – za to z feerią złotych liści, mglistego poranka i krystalicznego powietrza. W Bieszczady nie jedzie się po to, żeby „coś zobaczyć”. Jedzie się tam po to, żeby je poczuć. To nie przypadek, że wielu turystów zakochuje się w nich właśnie jesienią. Oferują one w tym czasie coś, czego nie znajdzie się nigdzie indziej – święty spokój…

Złote góry i jesienna cisza

Bieszczady to jedno z najmniej zaludnionych pasm górskich w Polsce. Ich piękno tkwi w niedopowiedzeniu. Tu nie znajdzie się tłumu kurortowych kawiarenek ani kolejek do wyciągów. Za to znajdzie  się tu przestrzeń, w której można naprawdę odetchnąć, i ciszę, która momentami aż dzwoni w uszach. Jesienią ta przestrzeń nabiera nowych barw. Złoto, rudość, ciepła czerwień i brązy układają się w pejzaże, które wyglądają jakby ktoś je namalował pędzlem z liści. Bieszczady w październiku i listopadzie to prawdziwy raj dla wędrowców, fotografów i miłośników przyrody. Dodatkowo, dzięki jesiennemu chłodowi i małej wilgotności, widoczność jest wyśmienita. Często można dojrzeć nawet odległe Tatry.

Tarnica – najwyższy szczyt Bieszczadów

Jesień to również doskonały czas, by wspiąć się na Tarnicę – najwyższy szczyt polskich Bieszczadów (1346 m n.p.m.). Jesienne wejście na ten szczyt to przygoda pełna magii. O świcie góra skąpana jest we mgle, a w południe otwiera przed turystą niekończącą się panoramę na dzikie pasma górskie, bez śladów cywilizacji. Każdy krok po mokrej ścieżce to wejście głębiej w inną rzeczywistość. To obowiązkowy punkt dla każdego miłośnika gór. Jej zdobycie daje nie tylko satysfakcję z osiągnięcia najwyższego punktu Bieszczadów, ale też możliwość podziwiania niezwykle malowniczej panoramy, która przy dobrej pogodzie sięga aż po ukraińskie i słowackie Karpaty. To także doskonałe miejsce, by poczuć magię dzikiej, nieujarzmionej przyrody tego regionu. Tarnica nie tylko przyciąga miłośników górskich wędrówek, ale także fascynuje swoją przyrodą, historią i wyjątkowymi panoramami. Wchodzi w skład tzw. Korony Gór Polski jako najwyższy szczyt Bieszczadów. Jej charakterystyczny, siodłowaty kształt (od którego pochodzi nazwa – „tarnica” w języku wołoskim oznacza siodło) sprawia, że jest łatwo rozpoznawalna z wielu miejsc w regionie. Najpopularniejszą trasą prowadzącą na Tarnicę jest szlak z Wołosatego, do której można dojechać samochodem lub autobusem. Trasa ta jest dobrze oznakowana i stosunkowo łatwa technicznie, choć wymaga dobrej kondycji fizycznej. Czas wejścia na szczyt wynosi około 2-2,5 godziny, w zależności od tempa marszu. Inną ciekawą opcją jest szlak z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch. Jest nieco dłuższy, ale oferuje piękne widoki na Połoniny i doliny Bieszczadów.

Na szczycie Tarnicy stoi stalowy krzyż o wysokości 7 metrów, ustawiony w 1987 roku. Upamiętnia on pielgrzymkę ks. Karola Wojtyły (późniejszego papieża Jana Pawła II), który wędrował po Bieszczadach jeszcze jako biskup krakowski. Krzyż ten jest ważnym punktem dla pielgrzymów i turystów, a sam szczyt stanowi miejsce zadumy i kontemplacji.

Połonina Wetlińska – królowa połonin

To właśnie tutaj, w południowo-wschodnim zakątku Polski, rozciągają się majestatyczne połoniny. Bezkresne i trawiaste grzbiety Bieszczadów zachwycają każdego, kto odważy się wyruszyć ich śladem. Wśród nich króluje Połonina Wetlińska, która jest prawdziwą ikoną regionu przyciągającą miłośników górskiej przestrzeni i wolności. Ten malowniczy masyw, składający się z kilku wierzchołków, płynnie przechodzi w górę Smerek, oddzieloną od niego Przełęczą Orłowicza. Stoki południowo-zachodnie opadają gwałtownie ku dolinie Wetlinki, podczas gdy zachodnie schodzą ku spokojnym dolinom Prowczy
i Nasiczniańskiego Potoku. Zupełnie inaczej wyglądają północno-wschodnie zbocza, które łagodnie rozciągają się w długie grzbiety i z wolna opadają ku dolinie Sanu, ukazując szeroką perspektywę Bieszczadzkiej krainy. Poprzez Przełęcz Wyżną Połonina Wetlińska łączy się z kolejnym bieszczadzkim pasmem – Działem. Najbardziej charakterystycznym punktem tego masywu jest Hasiakowa Skała (1 225 m n.p.m.), na której w 2022 roku otwarto nowe schronisko – odnowioną, ale wciąż legendarną Chatkę Puchatka.

Tuż obok, na najwyższym wierzchołku Roh (1 255 m n.p.m.), rozpościera się jedna z najpiękniejszych panoram w całych Bieszczadach. W pogodny dzień można dostrzec nie tylko bieszczadzkie doliny, lecz także dalekie pasma górskie, a przy wyjątkowej przejrzystości powietrza, nawet odległe Tatry. To miejsce raz odwiedzone zostaje w sercu na zawsze. Połonina Wetlińska to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w regionie – i nietrudno się temu dziwić. Łatwo dostępna zarówno z Wetliny, jak i z Przełęczy Wyżnej, kusi rozległymi widokami, poczuciem przestrzeni i niepowtarzalną atmosferą dzikiej natury.

Połonina Caryńska – dzikość i przestrzeń

W samym sercu Bieszczadzkiego Parku N arodowego, pomiędzy dolinami Ustrzyk Górnych i Brzegów Górnych, wznosi się druga najbardziej rozpoznawalna połonina w całym paśmie – Połonina Caryńska. Jej długi, trawiasty grzbiet przyciąga jak magnes zarówno doświadczonych wędrowców, jak i tych, którzy dopiero odkrywają magię bieszczadzkich szlaków. Połonina Caryńska to niezwykle szeroka, otwarta i pełna światła przestrzeń. Jej wierzchołki układają się w malowniczy ciąg kulminacji, z których najwyższa Kruhly Wierch sięga 1297 m n.p.m. Wędrując grzbietem, można odnieść wrażenie, że świat składa się tylko z falujących łąk, chmur i wiatru, który tańczy po wysokich trawach. Szlak prowadzący przez Połoninę oferuje nieprzerwaną ucztę dla oczu. Z jednej strony widoki na Połoninę Wetlińską i Smerek, a z drugiej na Tarnicę i graniczne grzbiety ukraińskiej części Bieszczadów.

Stoki Połoniny Caryńskiej są zróżnicowane. Południowe opadają stromo ku dolinie Caryńskiego Potoku, podczas gdy północne schodzą łagodniej ku Brzegom Górnym. Latem grzbiet mieni się złotem i zielenią, a zimą pokrywa się śnieżnym puchem. Natomiast jesienią wybucha feerią barw – czerwieni, pomarańczy i złota – tworząc niepowtarzalny spektakl barw. To właśnie ta różnorodność krajobrazów, połączona z relatywnie łatwym dostępem (szlaki prowadzą z obu stron masywu), sprawia, że Połonina Caryńska jest jednym z najczęściej wybieranych celów pieszych wędrówek w Bieszczadach. Szczególnie popularna jest trasa łącząca ją z Połoniną Wetlińską, która jest klasyczną bieszczadzką wędrówką grzbietową uznaną za najpiękniejszy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego. Warto dodać, że szlaki są dobrze oznakowane i dostępne dla osób o różnym poziomie kondycji fizycznej, choć należy pamiętać, że pogoda w górach potrafi być kapryśna, a warunki mogą się zmienić bardzo szybko.

Ustrzyki Dolne i Górne – dwa oblicza Bieszczadów

Bieszczady to nie tylko połoniny i dzika przyroda, ale to także urokliwe miejscowości, w których historia, kultura i natura splatają się w wyjątkową całość. Wśród nich szczególnie wyróżniają się Ustrzyki Dolne, często nazywane „stolicą Bieszczadów”, oraz Ustrzyki Górne – niewielka, klimatyczna wieś w sercu gór. Choć tak różne, obie miejscowości idealnie uzupełniają się jako punkty startowe do poznawania bieszczadzkiego świata.

Ustrzyki Dolne – brama do dzikich Bieszczad

To tu zaczyna się wiele bieszczadzkich wędrówek. Ustrzyki Dolne są największym miastem regionu, a jednocześnie wciąż zachowują swój bieszczadzki charakter. Wędrowcy znajdują tu wszystko, czego potrzeba przed dalszą drogą: sklepy, schroniska, przytulne pensjonaty, muzea i kawiarnie, w których można ogrzać dłonie kubkiem parującej herbaty. Jesień przyciąga tu tych, którzy wolą ciszę szlaków od letniego zgiełku – i chcą zobaczyć Bieszczady w ich najbardziej malarskiej odsłonie. Jedni ruszają na Kamienną Lawortę, inni wybierają łagodniejsze, leśne trasy, które wiją się przez doliny pełne mgły. Niektórzy zostają w samych Ustrzykach, odwiedzając Muzeum Przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego, gdzie można zajrzeć w głąb tutejszej przyrody bez wychodzenia w dzicz. Choć miasto ma nowoczesną infrastrukturę i jest dobrze przygotowane na przyjęcie turystów, to nie zatraciło ducha pogranicza – tego szczególnego połączenia spokoju, gościnności i lekko nostalgicznej atmosfery. Jesienią Ustrzyki Dolne stają się bramą do gór, w której warto zatrzymać się choć na chwilę, by poczuć, że przygoda zaczyna się właśnie tutaj.

Ustrzyki Górne – koniec drogi, początek przygody

Gdy minie się już doliny i serpentyny, a asfalt zamieni się w wąski pas prowadzący przez górskie ostępy, wówczas dociera się do Ustrzyk Górnych – miejsca, gdzie kończy się niemal wszystko… oprócz marzeń o wolności. Bo właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa bieszczadzka przygoda. Wioska ukryta między lasami i połoninami, otoczona przez Tarnicę, Halicz, Połoninę Caryńską i Wetlińską jest jak baza wypadowa dla wszystkich, którzy chcą poczuć prawdziwą dzikość tych gór. Nie ma tu miejskiego zgiełku, za to są szlaki, które prowadzą prosto na grzbiety i szczyty. Wschody słońca nad Tarnicą, ryk jeleni w czasie rykowiska
i sarny przebiegające przez drogę o świcie tworzą harmonię, w której cisza i życie splatają się w jedno. Tu natura nie jest dodatkiem do wypoczynku, a jest jego główną bohaterką. W Ustrzykach Górnych czas płynie dużo wolniej. Wędrowcy nocują w schroniskach, rozmawiają przy ogniskach i patrzą w rozgwieżdżone niebo, którego nie przyćmiewają światła miast. To miejsce dla tych, którzy chcą czegoś więcej niż zdjęcia na Instagram – chcą poczuć prawdziwe Bieszczady.

Jesienna Solina – złote Bieszczady nad wodą

Jesień w Solinie to czas, kiedy przyroda maluje najbardziej niezwykłe obrazy. Góry wokół Jeziora Solińskiego pokrywają się paletą złota, czerwieni i bursztynu, a spokojna tafla wody odbija te barwy jak lustro. To idealny moment, by odkryć urok „Bieszczadzkiego Morza” w ciszy i bez wakacyjnego tłumu. W chłodniejsze, jesienne dni korona zapory jest mniej zatłoczona, dzięki czemu można w pełni delektować się widokami. Z jednej strony rozciąga się jezioro otulone kolorowymi lasami, z drugiej – dolina Sanu w mglistym, nastrojowym pejzażu. Warto zabrać aparat, bo światło o tej porze roku jest wyjątkowo miękkie i fotogeniczne. Choć sezon letni się kończy, wielu armatorów organizuje rejsy także jesienią. To okazja, by z pokładu zobaczyć zatoki i półwyspy jeziora w kolorowej odsłonie. Spokojna woda i brak zgiełku sprawiają, że ta podróż jest niemal medytacyjna.

Solina to również doskonała baza wypadowa na krótsze i dłuższe trasy. Szlaki w Bieszczadach o tej porze roku są mniej oblegane, a panorama złocistych połonin i barwnych lasów zapiera dech w piersiach. Z tutejszych ścieżek można dotrzeć do punktów widokowych, pobliskich miejscowości, a nawet wyruszyć w głębsze partie Bieszczadów. Jednym z najpopularniejszych spacerów w tej okolicy jest szlak na punkt widokowy na Jaworzu. Prowadzi on przez lasy i polany na szczyt Jawor (742 m n.p.m.), skąd rozciąga się panorama całego Jeziora Solińskiego i otaczających je gór. Jesienią widok jest szczególnie malowniczy. Długość trasy w jedną stronę to ok. 4 km, a czas przejścia w granicach 1,5 – 2 godziny. Kolejną niezwykle malowniczą i ciekawą propozycją może być trasa do Polańczyka. Ścieżka biegnie wzdłuż brzegu jeziora i przez lasy. Po drodze można napotkać liczne zatoczki, miejsca na odpoczynek i punkty widokowe. Długość trasy wynosi ok. 10 km, a czas przejścia to ok. 3 – 4 godzin. W Polańczyku można odpocząć w jednej z kawiarni lub zjeść regionalny obiad, bo jesienna Solina to nie tylko widoki, ale przede wszystkim klimat, którego nie da się poczuć latem. Szum liści, zapach mokrego lasu i odbicie złotych drzew w wodzie tworzą niepowtarzalną atmosferę. To czas, by zwolnić i nacieszyć się Bieszczadami w ich najbardziej nastrojowej odsłonie.

Jesienne Bieszczady – stan ducha

W Bieszczady nie przyjeżdża się tylko po krajobrazy. Tu się ucieka  przed hałasem, pośpiechem i nadmiarem bodźców. Jesienią ta ucieczka ma szczególny wymiar. Dni są krótsze, światło niższe a rytm wolniejszy. Nawet ptaki wydają się śpiewać ciszej. To najlepszy czas, by poczuć, czym naprawdę są połoniny. Bo złoto tych wzgórz to nie tylko kolor liści – to spokój, który zostaje na długo po powrocie. Wielu mówi, że „rzuciło wszystko i wyjechało w Bieszczady”. Niewielu naprawdę to robi  ale każdy, kto choć raz odwiedzi te góry jesienią, wie, o co w tym chodzi. Bo Bieszczady to nie tylko kierunek na mapie. To przestrzeń w głowie, w której można się zgubić, żeby się odnaleźć. A jesienią są najpiękniejsze. Nie tylko dlatego, że natura pokazuje swoje najbogatsze barwy. Ale dlatego, że człowiek staje się tu bardziej sobą.

Nie czekaj na lato – Bieszczady właśnie jesienią są najpiękniejsze!

Zdjęcia: Pixabay

Główne szlaki na Połoninę Wetlińską:

1. Z Przełęczy Wyżnej (szlak żółty)

Najpopularniejsza i najkrótsza trasa. Stromo pod górę przez las, ale już po godzinie wychodzi się ponad linię drzew i oczom ukazuje się rozległy grzbiet połoniny.

  • Czas wejścia: ok. 1 h
  • Długość: ok. 3,5 km
  • Poziom trudności: średni
  • Atrakcje: Chatka Puchatka, widok na Caryńską i Tarnicę

2. Z Brzegów Górnych (szlak czerwony)

Dłuższe podejście, ale łagodniejsze i mniej zatłoczone. Idealne dla tych, którzy chcą poczuć klimat bieszczadzkiej doliny i cenią sobie samotność.

  • Czas wejścia: ok. 1,5–2 h
  • Długość: ok. 4,5 km
  • Poziom trudności: umiarkowany
  • Atrakcje: widoki na Dolinę Wetliny, panoramy grzbietu

3. Przejście grzbietem Połoniny Wetlińskiej

Dla wytrwałych – można przejść cały grzbiet od Przełęczy Orłowicza aż do Brzegów Górnych. Szlak czerwony (część Głównego Szlaku Beskidzkiego) biegnie przez cały masyw i oferuje niesamowite widoki.

  • Czas przejścia: ok. 3–4 h
  • Długość: ok. 8 km
  • Poziom trudności: umiarkowany

Główne szlaki na Połoninę Caryńską:

1. Szlak z Ustrzyk Górnych (kolor czerwony)

  • Czas przejścia: ok. 2 – 2,5 godz.
  • Dystans: ok. 5 km
  • Trudność: umiarkowana
  • Opis: Najpopularniejszy szlak. Prowadzi przez las, potem stromo w górę na grzbiet połoniny. Po drodze widoki na Tarnicę i dolinę Wołosatego.
  • Plusy: Łatwy dojazd, piękne widoki z grzbietu

2. Szlak z Brzegów Górnych (kolor zielony, później czerwony)

  • Czas przejścia: ok. 1,5 – 2 godz.
  • Dystans: ok. 4,5 km
  • Trudność: łatwa–umiarkowana
  • Opis: Krótszy i łagodniejszy szlak niż z Ustrzyk. Początkowo wiedzie przez las, potem wychodzi na otwartą przestrzeń z panoramą na Połoninę Wetlińską.
  • Plusy: Krótszy i mniej stromy, idealny na spokojny spacer

3. Szlak grzbietowy – czerwony (Główny Szlak Beskidzki)

  • Trasa: Przejście grzbietem Połoniny Caryńskiej z Ustrzyk Górnych do Brzegów Górnych lub odwrotnie
  • Czas przejścia: ok. 2 – 2,5 godz.
  • Dystans: ok. 5,5 km
  • Opis: Trasa grzbietem z rozległymi panoramami. Po drodze kilka kulminacji – najwyższy punkt to 1297 m n.p.m.
  • Plusy: Widokowe przejście z możliwością kontynuowania marszu np. na Połoninę Wetlińską

Dodatkowe informacje:

  • Wejście na szlaki jest płatne, ponieważ znajdują się one na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
  • Na trasach obowiązuje zakaz zejścia poza wyznaczone szlaki – ze względu na ochronę przyrody.
  • Na grzbiecie Połoniny Caryńskiej brak jest schronisk, ale są ławki i punkty widokowe.
  • Najlepsza pora na wędrówkę: późna wiosna, lato, złota jesień (jesienią kolory buków tworzą bajkowy krajobraz)
  •  

Poradnik turysty: jak przygotować się na jesienną wyprawę w Bieszczady?

Obuwie:

  • Wysokie, wodoodporne buty trekkingowe z dobrą podeszwą – szlaki mogą być śliskie i błotniste.

Odzież:

  • Warstwowa odzież termiczna (bielizna, polar, kurtka z membraną).
  • Czapka, rękawiczki i buff – nawet w październiku rano może być przymrozek.
  • Odzież przeciwdeszczowa – pogoda zmienia się szybko.

W plecaku warto mieć:

  • Mapę papierową (zasięg GPS może zawieść).
  • Czołówkę lub latarkę – dzień jest krótszy!
  • Powerbank.
  • Termos z ciepłą herbatą, przekąski energetyczne.
  • Apteczkę i folię NRC (na wypadek wychłodzenia).
  • Kijki trekkingowe – pomocne na stromych podejściach.

Inne porady:

  • Zgłaszaj dłuższe trasy bliskim – zasięg telefoniczny bywa ograniczony.
  • Pamiętaj o biletach wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego – dostępne online i w punktach wejścia.
  • Szanuj przyrodę – Bieszczady są ostoją wielu rzadkich gatunków.

O autorze

Od zawsze jestem związana z turystyką, a podróże są moją największą pasją.
Kocham podróżować, odkrywać nowe miejsca, poznawać kultury i ludzi:)
Odkrywanie świata to jedna wielka życiowa lekcja, która uczy determinacji, kreatywności, cierpliwości, a przede wszystkim siebie:)

Możesz również cieszyć się:

Translate »